Zapraszamy do wspólnego, zimowego robótkowania. Nic nie zastąpi pary drutów bądź szydełka, kłębka włóczki i kubka goracej herbaty, kawy lub kakao, gdy za oknem piękny, biały śnieg lub wstrętna plucha, a temperatura na pewno poniżej zera. Zima jest właściwą porą roku, gdy z ochotą założymy wszelkie stworzone przez nas swetry, kurtki, czapki, szale, rękawiczki... Zaś obdarowani naszymi dziełami bliscy, zapewne ucieszą się z prezentów - bo zima, to czas na prezenty pod choinkę - serwetek dla mamy i cioci, okrycia na głowę, ręce i szyję dla bliskich sercu, przyjaciół i dzieci. To także czas na choinkowe ozdoby - szydełkowe aniołki, bombeczki, dzwoneczki, gwiazdeczki i inne drobiazgi. To jednak przede wszystkim czas, który powinniśmy choć trochę przeznaczyć na relaks, odpoczynek podczas Świąt czy ferii zimowych, a robótkowanie jest najlepsze, bo to twórcza forma terapii.
środa, 21 lutego 2007
Nie to że nic nie robię,

tylko robię bardzo wolno. Szalik stopniowo kończę - dla mojej przyjaciółki, tej od koni morskich. Ten szal też ma wrobionego konia, ale ponieważ wzoru i tak nie widać, to jest to koń ukryty.  Zrobiony z mieszanki moheru, wiskozy i czegoś tam jeszcze.

szal z koniem
 
Zrobiłam również malutki koszyczek z resztki kordonku, ale jego zdjęcie umieszczam na wielkanocnym. W piątek nie mogłam się oprzeć, żeby nie spróbować. Oczywiście, jak zwykle rozczarowanie z powodu usztywniania, choć postąpilam dokładnie wg wskazówek Moteczka tj woda z cukrem 1 do 1. 
 
Tu go można zobaczyć: 

 

13:07, olimpijskie , Ivory
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 stycznia 2007
Skończyłam konika

nareszcie! Ze względu na skręcającą się nitkę, kiepsko się szydelkowalo. Po zakończeniu wyprałam, namoczyłam w słabym roztworze usztywniacza, naciągnęłam każdy element obwódki, starając sie utrzeymać równą długość i szerokość (praktycznie niemożliwe), po wyschnięciu odpięłam i zobaczyłam, że dalej się skręca. No to uprasowałam jeszcze na wilgotno. Ok, jest jaki jest. I tak jestem pod wrażeniem, że zajęło mi to tylko 5 tygodni!

 

konik

 

13:31, olimpijskie , Ivory
Link Komentarze (6) »
sobota, 13 stycznia 2007
Konik morski

Moja australijska przyjaciółka (tu również czasowo przebywająca) kolekcjonuje koniki morskie. Postanowiłam jej zrobić serwetkę czy coś w tym rodzaju zściegiem filetowym, zwłaszcza że znalazłam fajny wzór:

seahorse pattern
Zgodnie z jej życzeniem wyszukałam fioletową nitkę, która nie była tania, zrobiona z poliestru i przypomina polski kord, jest tylko znacznie ciensza. No i rozczarowanie - robótka się jakoś zwija, zamiast ładnie równo układać się:
Żeby zrobić zdjęcie, musiałam przypiąć do poduszki szpilkami. Mam zatem pytanie (szczególnie liczę na Splocika i Moteczka) - czy można coś z tym zrobić? Myślałam, żeby po zrobieniu lekko usztywnić i naprężyć szpilkami na mokro. Oczywiście, ze względu na nieproporcjonalność kratek konik wyszedł nieco tłuściutki. Ale będzie miał brzuszysko! Powinnam była zastosować wąskie kratki, bylby śliczny i szczuplutki, ale dopiero teraz wpadłam na ten pomysł. Najgorsze jest, to, że to przewidziałam. Miałam taką myśl, żeby robić w poprzek, ale mi się nie chciało, bo nie lubię długich przelotów. Ze względu na totalny brak oczekiwanych efektow, robotka ta nie sprawia mi aż takiej przyjemności, jak bym chciała. No cóż, mądry Polak po szkodzie. Konkluzja - do filetow najlepsza bawełna.

 

15:09, olimpijskie , Ivory
Link Komentarze (3) »